Siłownia czy kanapa w czasie ciąży, co wybierasz?

Pytanie o to czy kobieta w okresie ciąży powinna ćwiczyć, czy też nie zadaje sobie wiele przyszłych mam. W związku z tym, że jest to ostatnimi czasy bardzo gorący temat, spróbujemy tutaj rozważyć wszystkie najważniejsze za i przeciw. Wszystkie wiemy jak łato oddać się szaleństwu ze słodkościami w roli głównej, zasiąść przed ekranem zapominając o całym świecie przy swoim ulubionym serialu-tasiemcu. Motywacja do działania spada w miarę jedzenia, słodkie lenistwo błogo nas ogarnia i już nic nie jesteśmy w stanie zrobić by się przed tym uchronić. Kanapowe więzienie nas pochłonęło, co wtedy?

Nie trzeba być trenerem personalnym czy jakimś wybitnym ekspertem by znać podstawową mądrość ludową, że sport to zdrowie. Ruch zwiększa produkcję endorfin, dodatkowo także podbudowuje nasze ego już tylko ta myśl, że udało nam się dziś aktywnie spędzić czas, dbając zarówno o ducha jak i ciało. No dobrze, ale jak się ma fizyczna aktywność, siłownia i ćwiczenie gdy chodzi o okres ciąży? Czy nie narażamy malucha, czy jesteśmy w stanie być na tyle pełną energii w tym wyjątkowym czasie dziewięciu miesięcy? Jest to nadal tak samo zdrowe i korzystne dla nas jak dla tych, których ciało jest mniej obciążone?
Dziś pakiet na siłownię ma niemal każdy, wszyscy uprawiają jogging, nordic walking i Bóg wie co jeszcze, przy tym wszystkim nie możemy się dać zwariować. Kobieta w ciąży może sobie pozwolić na niektóre formy wysiłku fizycznego więc nie każdy rodzaj sportu jest tym właściwym.

Dodatkowo należy pamiętam o tym jak wyglądał nasz tryb życia przed ciążą. Jeżeli nasza noga nigdy nie przekroczyła progu pływalni, sali gimnastycznej czy siłowni, nie mamy się co oszukiwać- nasza kondycja nie jest wyśmienita. Metodą małych kroczków należy wtedy zaadaptować nasz organizm do różnych form aktywności fizycznej. Nie dajmy się ponieść fali entuzjazmu, gdy nigdy nie było w nas ducha sportu, teraz też nie możemy przesadzać z nagłym wysiłkiem. Wszystko z umiarem. PAMIĘTAJ przed rozpoczęciem ćwiczeń zawsze zapytaj swego lekarza czy możesz! Nie rób nic na własną rękę jeśli czujesz do czegoś niepokuj.

Podobnie jest w przypadku gdy całe życie wypełnione było miłością do ruchu na świeżym powietrzu, regularnym uprawianiem sportu, rocznym karnetem na siłowni itd. Teraz będzie zdecydowanie utrzymać taki reżim aktywnego wypoczynku, musimy jednak pamiętać o dostosowaniu wszelkich form wysiłku fizycznego do nowego stanu w jakim znalazł się nasz organizm. Wykluczamy hardcorowe ćwiczenia, żadnych szalonych treningów siłowych, cardio… Umiarkowane zestawy ćwiczeń, przyjemne i lekkie zajęcia na karimacie w domu- to bardziej bezpieczna i realistyczna opcja dla przyszłych mam.

Ćwiczyć musimy na tyle na ile pozwala nam nasze ciało. Z pewnością same wyczuwamy gdy mamy dość, którego ćwiczenia nie uda nam się wykonać, nie musimy przełamywać własnych granic i upocić się niemiłosiernie. Nie damy rady wykonać ćwiczeń w leżeniu na brzuchu- to oczywiste, pomijajmy też te które zmuszają do wysiłku mięśnie naszego brzucha- maluch jest na pierwszym miejscu, nie możemy go narażać w żaden sposób. Aktywność fizyczna ma pomagać, nie szkodzić bobasowi. I bądźmy rozsądne- nawet Chodakowska w ciąży by przystopowała!
Waga w okresie stanu błogosławionego wydaje się bawić z nami w kotka i myszkę. Wczoraj ważyłaś 3 kilo mniej? No cóż, trzeba się do tego powoli przyzwyczajać. Nie mamy już figury nastolatki, i bardzo prawdopodobne, że do takowej już nigdy więcej mieć nie będziemy. Ale szczerze, nie mamy już takich samych potrzeb jeśli chodzi o odżywianie się- nie wystarczy nam już dziennie jabłuszko i butelka wody mineralnej. Nasz organizm potrzebuje teraz porządnie się najeść, nie jesteśmy już w pojedynkę, musimy nakarmić dwie istoty. Jeśli więc chociaż przez chwilę myślałaś, że aktywność fizyczna w czasie ciąży służy temu by kontrolować swoją wagę- zapomnij! Będziesz jadła za dwoje, skusisz się na każdego łakocia i nie odmówisz sobie też nocnego podjadania.
Gdy już rozbiłyśmy nit o spalaniu tkanki tłuszczowej dzięci ćwiczeniom ciążowym, nie zabijajmy jednak nadzieji tak zupełnie. Przecież tak samo jak przybieramy na wadze dzięki ciąży, tak analogicznie jesteśmy zdolne wrócić do formy po niej. Nie jest to łatwa droga, ale napewno jest to do zrobienia- schudnąć po ciąży się da i da się też utrzymać wagę na stałym poziomie, bez okrutnego efektu jojo. Na to wszystko jednak musimy dać sobie czas a przede wszystkim uzbrojić się w cierpliwość. Czeka nas bowiem spory wysiłek.
Jednym ze sposobów opanowania szalejących cyferek na ekranie naszej łazienkowej wagi jest kontrola tego co zjadamy, podjadamy i chrupiemy niemal nieustannie podczas samej ciąży. Rozsądne odżywianie jest w czym czasie ważne przecież dla naszego maluszka, nie ma się więc co zastanawiać i wziąć się w garść. Wbrew pozorom wystarczy kilka złotych zasad, których przestrzeganie zapewni nam o wiele lepsze rezultaty niż diety i głodówki.

Podstawowe wskazówki znamy już chyba wszystkie od dawna- ograniczenie spożywania cukru oraz zawarcie bliższej przyjaźni z zielonymi warzywami i świeżymi owocami. Tak więc gdy nachodzi nieodparta ochota na pączka, starajmy się odwrócić uwagę soczystym jabłkiem, słodką pomarańczą lub zdrowszym zamiennikiem. A jeżeli nie potrafimy poskromić apetytu, niech będzie to szaleństwo z jednym pączkiem, nie pięcioma. Zbawienne skutki będą miały dla nasz i maleństwa wszystkie nieprzetworzone warzywa i owoce. Świeże i nieugotowane oddadzą naszemu ciału wszystkie wiatminy i mikroelementy których teraz potrzebujemy w nieograniczonych ilościach.

Poza tymi jakże fundamentalnymi zasadami zdrowego żywienia są też te bardziej zaawansowane i już nie tak powszechnie znane. Bo oprócz oczywistego ograniczenia cukrów, należy też to samo zrobić z mięsem. Tak jest! Rownież łączenie białek z węglami jest dla nas zaskakująco niekorzystne, więc klasyczny, znany i lubiany kotlecik z ziemniaczkami i suróweczką jest teraz w strefie tabu. Wystrzegaj się tych składników w codziennej diecie a zobaczysz rewelacyjną zmianę!
Z początku nasz organizm nie uwita z otwartymi ramionami tak drastycznych zmian, stare nawyki będą wracały jak nasz były- niechciane i irytujące. Niemniej jednak, po pewnym czasie same zauważymy pozytywne skutki- poczujemy się lepiej, zyskamy więcej energii a po chwili nawet niewzruszone przejdziemy przed wystawą cukierni nie czując żadnego pokuszenia. Nasze ciało przestawi się zwyczajnie na zdrowy tryb odżywiania!

Oprócz tego co wkładamy w siebie warto jest też pomyśleć o tym co na siebie nakładamy. Wszelkie balsamy, kremy, odżywki, peelingi i inne fantazje możemy zastąpić naturalnymi kosmetykami. Roślinne olejki, mydło naturalne i od razu w naszej łazience jest więcej miejsca. Świat wciska w nas zbyt wiele „dobroczynnych” mazideł, których w rzeczywistości nasze ciało wcale nie potrzebuje. Natura już dawno wynalazła niezastąpione kosmetyki, nie bójmy się więć korzystać z tych dobrodziejstw.
Często zdarza się wynajdywać wymówki, z których najbardziej naiwną jest chyba w dzisiejszej dobie pieniądz. Koszty karnetu na siłownię sięgają niebios, zdrowe biojedzenie też nie jest tanie itd. Ale dla chcącego nic trudnego. Wystarczy wybrać się na lokalny ryneczek, gdzie płody ziemi sprzedają lokalni rolnicy i już okazuje się że jednak świeże i zdrowie nie zawsze jest niewiarygodnie drogie.

Dodatkowo nikt nie zmusza nas ćwiczyć na oczach publiczności. Dziś każdy ma przecież dostęp do internetu, potężnego narzędzia i nieskończonego źródła pożytecznych informacji. Dzięki temu nie musisz ubrać się w najlepsze sportowe marki i wydać ciężkich pieniędzy na extra obuwie specjalnie dostosowane do ćwiczeń. Wystarczy, że zarzucisz na siebie roziągnięty t-shirt i wbijesz się w stary dres i już możesz trenować. Sieć jest pełna profesjonalnie wykonanych instruktażowych filmów do ćwiczeń. Możesz ćwiczyć z Ewką, możesz ćwiczyć z Mel, wybierasz sama kiedy i jak chcesz potrenować.

Na koniec trochę truizmów. Bo nasze ciało to tylko ładne, choć czasem nieposkromione opakowanie dla jeszcze bardziej wartościowego wnętrza. I nie mówimy przecież tylko o dziecku noszonym pod sercem. To wnętrze, charakter i dusza są tym skarbem jaki skrywa się w formie ciała fizycznego. Ale to przecież w środku mamy to co najbardziej wartościowe. Trzeba więc kochać siebie, nie tylko swoje ciało które jest tak często niezależne od nas i nieokiełznane. Należy raczej zainwestować w poznanie siebie, zaprzyjaźnienie się z tą wesołą, silną dziewczyną spoglądającą z lustra. Szczególnie w okresie ciąży musimy raczej zakochać się w sile charakteru, poczuciu humoru i nieustępliwości jaką oferuje nasze wnętrze. Ciało może nas niesfornie nie słuchać. Ale chyba wszyscy czytaliśmy Małego Księcia, ten mały chłopiec znał już tę wielką mądrość że to co najważniejsze jest niewidoczne, a dobrze widzi się tylko sercem. Postaraj się przestawić na tok myślenia Księcia a wszystko będzie w jak najlepszym porządku. Kochaj swoje ciało, ale jeszcze mocniej kochaj swoje piękne wnętrze!