Oczekiwania kontra reality check

To uczucie gdy spędzasz przed lustrem już kolejną godzinę, męcząc się i kombinując, układając, poprawiając i przemodelowując… Lustro okazuje się okrutnym sędzią, a ty chcesz wypaść przed nim jak najlepiej. Nie poddajesz się i walczysz do ostatniej kropli krwi, do ostatniej gorzkiej lży wściekłości.

Fryzura już się udała, kuszące upięcie włosów zdało egzamin. Wygląda nieźle. Teraz jeszcze tylko wejść w tę cholerną kieckę, tak na marginesie- całą przyczynę twojego pustego konta bankowego. Nad makijażem pracujesz już tak długo, że sztywnieją ci palce od trzymania najwymyślniejszych pędzelków, konturówek, szminek i szczoteczek. Mimo tego nadludzkiego wysiłku w głowie nadal tłucze się jedna myśl- jak ja wyglądam?! Miało być seksownie ale nie rzucająco się w oczy, a nie żałośnie i beznadziejnie.

Stale niezadowolona z efektów niemal całodziennej pracy, chwytasz za telefon. Może chociaż selfie wyjdzie lepiej niż twoja własna ocena sytuacji. Dobry filtr, odpowiednio ścięty kąt nachylenia aparatu, właściwie uchwycone światło i już prawie się udało. I to nic, że nie masz już siły nawet stać w tych koszmarnie niewygodnych szpilkach, nie mówiąc już o wyjściu w nich do ludzi. To nic, że twój nos urósł jakby przez nos do rozmiarów ziemniaka, a rozmiar powiększył się chyba o dwa numery- jesteś gotowa wyjść i podbić świat!

Może jednak drugi profil jest lepszy, czy mam wydymać usta, czy jednak nie.. Spróbujmy jednak wciągnąć brzuch, jeszcze ręka na biodro i skrzyżowane nogi- teraz będzie naprawdę idealnie. Odciski na piętach na pewno zrekompensuje ilość lajków i przychylnych komentarzy, od razu podskoczy samoocena.

Teraz jednak przychodzi szok i niedowierzanie. Wydaje się, że lustrzany obraz ciebie, twój image zaprezentowany światu online i własne wyobrażenie siebie to jakby zupełnie inne światy. Może kadrowanie aparatu nawaliło. Albo czas zmienić już lustro.

Przecież zrobiłaś wszystko co tylko w ludzkiej mocy by wyjść jak najlepiej. Osobiste postrzeganie siebie powiedziało ci, fałszywie, że jest OK i wyglądasz olśniewająco. Włożyłaś w to przecież tyle pracy!

Mimo to obraz siebie jaki widzisz teraz na fotografiach, to jak widzi cię świat jest jakby wyrwane z kontekstu. Wiem, że tak nie wyglądam. To wcale nie jest moja twarz. To co rzeczywiste kontra twoje selfie to dwie wyspy rozdzielone nieprzebranym oceanem.

Przez krótką chwilę udało się czuć piękną. Osiągnęłaś idealny wygląd, biorąc pod uwagę wszelkie okoliczności , nawet zadziwiająco idealny. Czy prawda leży gdzieś pośrodku? Skąd ta przepaść? Świat zaraz obdziera nas ze złudzeń. Zjadliwy komentarz fałszywej przyjaciółki, złośliwe spojrzenia w pracy- co ona na siebie włożyła? A ten makijaż…
To jak postrzegamy siebie a to jak widzi nas świat jest dwie różne bajki. Teraz zależy tylko od ciebi co wybierzesz- podążać za stadem i wierzyć w to co inni próbują ci wmówić?
Czy pozwolisz sobie samej zadecydować o tym co o sobie myślisz. Jeżeli wierzysz w to, że wyglądasz świetnie za nic nie pozwól otoczeniu zepsuć tego. Mogą to nazwać iluzją- nie dbaj o to. Sama wybierasz kim chcesz być.

Więc jak będzie? Zakompleksiona, otumaniona komentarzami z zewnątrz? Czy niezależna od obcych opinii, doceniająca i szanująca siebie i takie piękno jakie dostrzegasz w swoim własnym lustrze? Nie pozwól sobie wyprać mózgu. Opinia publiczna nie zawsze potrafi wybrać to coc najlepsze, trzeźwa ocena sytuacji to nie jest mocna strona tłumu. Wystarczy popatrzeć na owczy pęd w przypadku kampanii prezydenckiej Trumpa, by zrozumieć, że siła nie jest w kupie.
To jak ty budujesz swój obraz jest numerem jeden. Sama dokonujesz wyboru każdego dnia, czy akceptujesz i lubisz siebie, czy też pozwolisz innym zadecydować o swoim własnym postrzeganiu. Wybierz siebie a nie publiczny osąd, dyktowany najczęściej zwyczajną ludzką złośliwością i checią dogryzienia komuś, by zbudować własne poczucie wartości. Nie daj się, jesteś piękna, tak jak powiedziało ci to dziś rano lustro, po długotrwałej batalii którą wreszcie wygrałaś właśnie TY! To co ludzie powiedzą, schodzi na drugi plan.